Dlaczego The Elder Scrolls V: Skyrim jest tak wyjątkowy?

Dlaczego The Elder Scrolls V: Skyrim jest tak wyjątkowy?

Joe Rybicki profile pictureBy Joe Rybicki / Contributor
26 czerwca 2020

Być może obiła ci się o uszy nazwa The Elder Scrolls V: Skyrim.

Ta wielokrotnie nagradzana gra jest uwielbiana przez miliony, doceniana przez krytyków i po dziś dzień entuzjastycznie wspierana przez aktywną społeczność. Jeszcze w tym roku Skyrim pojawi się na Xbox One, PlayStation 4 i PC w zaktualizowanej wersji. The Elder Scrolls V: Skyrim Special Edition zawierać będzie w pełni odświeżoną grafikę, a także trzy oficjalne dodatki: Dawnguard, Hearthfire i Dragonborn.

To naprawdę poważna sprawa. Ale żeby zrozumieć, dlaczego to taka poważna sprawa, musimy się przyjrzeć korzeniom Skyrima.

Jeśli masz już na koncie grę w Skyrima, koniecznie podziel się z nami swoimi przemyśleniami na Twitterze, Facebooku i Instagramie, korzystając z hasztaga #SkyrimMemories. Wybierzemy nasze ulubione wpisy, a także ożywimy jedno ze wspomnień w specjalnym filmie animowanym!

Najstarsze zwoje

Był rok 1994. W wiadomościach rządzili Lech Wałęsa, Bill Clinton i Edyta Górniak. Wyemitowano pierwszy odcinek „Familiady”. Urodził się Justin Bieber. Zmarł Kurt Cobain. A niepozorny producent gier, Bethesda Softworks, miał dokonać prawdziwej rewolucji.

Kiedy na scenę wkroczyło The Elder Scrolls: Arena, recenzenci nie bardzo wiedzieli, co myśleć o tej grze. Gatunek role-playing zmierzał w kierunku akcji, frustrując fanów starszych, bardziej powolnych RPGów. A tu nagle pojawia się gra, która na pierwszy rzut oka wygląda na bardzo zorientowaną na akcję poprzez swój ciekawy system walki w czasie rzeczywistym, a jednocześnie jest wypełniona po brzegi zawartością. Naprawdę potężny świat zawierał ponad 60 dużych miast i pozwalał graczowi iść dosłownie wszędzie.

Fani oszaleli na punkcie Areny, a gra stała się prawdziwie kultowym hitem. Zaledwie dwa lata później, fani oszaleli jeszcze bardziej, kiedy to pojawił się The Elder Scrolls II: Daggerfall. Jeszcze bardziej zaawansowany system walki, ciekawsza fabuła i mnóstwo wrogów – to właśnie były cechy Daggerfalla, ale najbardziej efektowny był fakt, że wielkość tego świata odpowiadała mniej więcej powierzchni Wielkiej Brytanii. Następny był The Elder Scrolls III: Morrowind, który zawierał nieco mniejszy, ale bardziej dopracowany świat gry. Trzecia odsłona serii była chwalona za niesamowitą mieszankę wielkości i szczegółowości, a także połączenie bogatej fabuły z wolnością w otwartym świecie.

Ale te trzy premiery były zaledwie kamykami, które spadając, poprzedzają potężną lawinę. Nastał bowiem czas przełomów technologicznych i gwałtownego rozwoju branży gier wideo, a w 2006 roku pojawił się The Elder Scrolls IV: Oblivion.

Powiedzieć, że Oblivion został ciepło przyjęty, to nie powiedzieć nic. Gra zdobyła tak wysokie noty od recenzentów, że z dnia na dzień stała się prawdziwą sensacją. Do końca roku Oblivion został pierwszym tytułem spod znaku Bethesdy, który praktycznie przez wszystkich został okrzyknięty Grą Roku. Szybko trafił też na listy wszech czasów, a to wszystko dzięki wielowymiarowej fabule, w której ratowaliśmy świat, przepięknym lokacjom i fantastycznej wolności.

Innymi słowy, Oblivion osiągnął taki sukces, że nikt nie spodziewał się, by można go było kiedykolwiek powtórzyć.

Smocze Dziecię wkracza na scenę

W roku 2011 praktycznie każdy, kto orientował się w świecie gier, słyszał o The Elder Scrolls. Oczekiwania odnośnie kontynuacji Obliviona były ogromne, a miliony fanów z niecierpliwością czekały na nowy rozdział sagi. Trudno było sobie wyobrazić, żeby The Elder Scrolls V: Skyrim mógł zrealizować te oczekiwania.

Ale udało się, i to z nawiązką. Na pierwszy plan wysunęła się fabuła – podczas gdy poprzednie gry z serii The Elder Scrolls pozwalały nam asystować wielkim i potężnym postaciom, w Skyrimie to my byliśmy wielcy i potężni. Gracz wcielał się w postać ostatniego Dovahkiina, przepowiedzianego przez wyrocznię bohatera, o ciele śmiertelnika i duszy smoka. Jego przeznaczeniem było ocalenie Cesarstwa. Rozwijając swoje moce, polowaliśmy na smoki, powstrzymywaliśmy wojnę domową, wskrzeszaliśmy starożytne zakony i podróżowaliśmy po świecie zmarłych (a to tylko główna oś fabularna). Ta epicka historia wysłała graczy w podróż po całym regionie, a jednocześnie była bardzo osobista i wymowna.

No i ten przepiękny świat gry. Skyrim zapomniał na chwilę o idyllicznych lasach, pastwiskach i wybrzeżach Cyrodiil z Obliviona i przenosił nas do nieprzystępnej północnej prowincji, od której wziął swą nazwę. Przeważały tu górskie szczyty, lód i śnieg. A jednak, mimo ostrego klimatu, gra była niezwykle różnorodna – od nielicznych obszarów zielonych po niedostępne ruiny i ogromne podziemne lochy Blackreach. Choć świat gry był mniejszy niż Cyrodiil (i oczywiście znacznie mniejszy niż ten z Daggerfalla), Skyrim był tak wypełniony różnymi rzeczami do odkrycia, że wydawało się, iż tak naprawdę jest większy.

Co więcej, świat ten był zamieszkały przez postacie i stworzenia zajmujące się swoimi sprawami – żyjącymi własnym życiem i zmierzającymi do osiągnięcia własnych celów. Wilki polowały na jelenie; giganci hodowali mamuty; smoki atakowały osady; wampiry zasadzały się na bandytów. Mogliśmy wziąć udział w tych starciach albo całkowicie je zignorować, ale i tak zawsze czuliśmy, że jesteśmy częścią żyjącego, oddychającego świata. Życie po prostu się tam toczyło, niezależnie od tego czy braliśmy w tym udział czy też nie.

Oczywiście, jeśli chcieliśmy wziąć udział w tych wszystkich aktywnościach, mogliśmy, jednocześnie odkrywając system walki będący ewolucją tego, znanego z Oblivionu. Dzięki możliwości używania dwóch zupełnie różnych rodzajów broni w dwóch rękach (oczywiście z wyjątkiem broni dwuręcznej), walka była znacznie bardziej zróżnicowana i organiczna. Mogliśmy trzymać zabójczy miecz w jednej ręce i równie zabójcze zaklęcie ognistej kuli w drugiej. Mogliśmy przełączać pomiędzy różnymi konfiguracjami, w zależności od obecnej sytuacji. I niezależnie od tego, czym się posługiwaliśmy, mogliśmy też skorzystać z siły własnego głosu. Krzyki Smoczego Dziecięcia były bowiem trzecim sposobem na przeprowadzenie ataku lub obrony.

Gracze z zacięciem bardziej pacyfistycznym mogli skupić się na wytwarzaniu przedmiotów, które w Skyrimie również zostało wyniesione na zupełnie nowy poziom. Zamiast po prostu naprawiać różne przedmioty, mogliśmy teraz nauczyć się wytwarzać własne pancerze, broń, biżuterię, eliksiry, a nawet pożywienie z materiałów podstawowych i surowców. Gracze spędzili wiele wieczorów, po prostu ignorując wydarzenia w Tamriel, a zamiast tego skupiając się na dokończeniu Smoczego Pancerza.

A to wszystko tylko podstawowa wersja gry. Trzy rozszerzenia dodawały nowe rodzaje rozgrywki, a także mnóstwo przedmiotów, postaci i zadań. Dawnguard wprowadzał do świata gry dwie nowe frakcje, a także zdolność transformacji w lorda wampirów. Hearthfire dawał nam możliwość budowy i personalizacji własnego domu. A Dragonborn pozwalał obłaskawić i ujeżdżać (!) własnego smoka. Tak jak już wspomnieliśmy, wszystkie dodatki do Skyrima wejdą w skład Special Edition, a jeśli kupiliście je wszystkie w Steam, otrzymacie Special Edition bezpłatnie.

Za Morzem Upiorów

I jak to wszystko zostało przyjęte przez fanów? Najpierw pojawiły się recenzje, które przebiły nawet Obliviona. Następnie nagrody – ponad 200 tytułów Gry Roku oraz miano najlepszej gry wszech czasów od kilku mediów. Jeszcze później wyniki sprzedaży – w informacji prasowej z roku 2014 Bethesda wspomniała mimochodem, że Skyrim sprzedał się w 20 milionach kopii… a to było dwa lata temu!

Niesłabnąca popularność Skyrima pomogła mu wyjść nawet poza branżę gier wideo i zaistnieć na różne sposoby w kulturze popularnej. Skyrim był wspominany w takich serialach jak South Park, Futurama czy Agenci NCIS; pojawił się w programie Conana O’Briena Clueless Gamer, muzyczny motyw przewodni był interpretowany przez dziesiątki muzyków z całego świata, a „Fus Ro Dah” czy „trafienie strzałą w kolano” zaczęły żyć własnym życiem jako internetowe memy. Musimy też wspomnieć, że nawiązania do Skyrima pojawiły się w innych grach, tak zróżnicowanych jak World of Warcraft, League of Legends czy Borderlands 2.

A więc tak, Skyrim wciąż jest wyjątkowy. I to właśnie dlatego, pięć lat po premierze, powraca. Gracze konsolowi będą mogli zagrać w tę ogromną przygodę na najnowszych systemach, a wszyscy (włącznie z graczami na PC) skorzystają na zremasterowanej grafice i ciekawych dodatkach. Gracze na PC będą też mogli zagrać w wersję 64-bitową. Dla niektórych, Skyrim Special Edition będzie pierwszym zetknięciem z tym epickim światem. Dla innych będzie to powrót na znajome podwórko. Ale niezależnie od tego, czy jesteś żółtodziobem czy doświadczonym weteranem, za każdym razem rozgrywka będzie inna. I to właśnie dlatego gry z serii The Elder Scrolls są takie wciągające. I to właśnie dlatego, pięć lat później, Skyrim wciąż jest tak wyjątkowy.

Najnowsze wieści